Wrzesień 13th, 2011
On ~3
Skłamałbym, gdybym powiedział, że lubię odwiedzać to miejsce. Przynajmniej nie w roli piszącego, ale jedno jest pewne – chyba widzimy światełko w tunelu:) Nie wiem czy to ty blogu maczałeś w tym palce czy po prostu w końcu sami zrozumieliśmy, że nie ma o co się kłócić. Wcale mnie to nie obchodzi. Liczy się tylko efekt.
Oto mój plan na dziś:
zakupy (najlepiej, sam i najlepiej szybko – kobietom zabiera to zdecydowanie zbyt wiele czasu)
gotowanie (tylko razem. Co jak co, ale Weronika z darem do pichcenia się nie urodziła. Dlatego, żeby uniknąć potężnej katastrofy i żołądkowych przebojów, wolę mieć oko na jej kuchenne rewolucje, czyli, jak to mawia moja mama: weźmiemy się i ugotuję).
