Wrzesień 1st, 2011
No i pięknie. Weronika mi się obraziła. Bo niby uważam, że jej pomysły są głupie. A powiedziałem tylko, że ten blog jest głupi. To przecież nie to samo. No sami przyznajcie – różnica jest ogromna. Pocieszające jest jednak to, że nie potrafi się długo złościć i pewnie, zanim skończę dodawać kolejny post już jej przejdzie. Przynajmniej taką mam nadzieję
Weronika przecież wiesz jak jest. Nie lubię tego, ale się staram. I tak łatwo nie odpuszczę, bo podobno jestem bardziej uparty niż Ty (co, swoją drogą, wcale nie jest takie proste:).
No i proszę, Weronika pyta co robię. A nie mówiłem. 11 minut i 34 sekundy – tyle dokładnie wytrzymała bez odzywania się tym razem. Proszę państwa mamy nowy rekord. Lecę więc – pracować na następny:)
Wrzesień 1st, 2011 |
Posted in Eryk
| Tagged with problemy, Weronika |
Sierpień 19th, 2011
Najpierw myślałem, że zwariowała. Że od tego ciągłego porządkowania, w końcu (nareszcie?) pomieszało jej się w głowie. Że niby jak to mamy do siebie pisać. Przecież codziennie ze sobą rozmawiamy. I do tego jeszcze w sieci? Że niby po co i w jakim celu? Przecież ktoś to może zobaczyć. Ba, przeczytać nawet. Kompletna paranoja. Jakoś nigdy nie lubiłem mówić o swoich uczuciach. A teraz niby mam się nimi dzielić z jakąś anonimową, resztą świata? Że niby za jakie grzechy. Weronika jednak, jak zwykle zresztą, wiedziała jak mnie przekonać. Pół szantaż, pół szat i mat. „Musimy coś z tym zrobić” – powiedziała. „I to szybko. Jak nie chcesz pisać, zawsze możemy się umówić na wieczór zwierzeń na kozetce”. O nie, nie – pomyślałem. To już wole to wszystko wypisać. Wypisać z siebie, że tak powiem. No, więc zaczynam.
Cholera z tego wszystkiego zapomniałem się nawet przedstawić. Jestem Eryk. Jest też Weronika i to właśnie dzięki niej tu trafiłem.
Sierpień 19th, 2011 |
Posted in Eryk
| Tagged with Eryk, początki, Weronika |
Sierpień 13th, 2011
Podobno na psychoterapię warto pójść tak dla (świętego spokoju i) profilaktycznie przynajmniej raz do roku. Podobno dobra psychoterapia potrafi postawić na nogi nawet najbardziej beznadziejne przypadki. Dlaczego więc nie miałaby pomóc nam?
Jestem Weronika.
Gdzieś w kuchni krząta się też On – Eryk
A to będzie nasz terapio-blog.

fot. flickr.com/Todd Binger/CC
Początkowo sprzyjało nam wszystko – nawet imiona. Ich pierwsze litery składają się w wyraz WE, a więc my. Czy może być lepszy znak? Z czasem jednak zaczęły się schody. Nic nie poradzę na to, że jestem pedantką i irytuje mnie nawet krzywo zasłonięta zasłonka. (To trochę jak w piosence Mozila „Pożycie małżeńskie”. Cholera, że też wcześniej nie wpadłam na pomysł żeby sprawdzić czy zasłony równo zasłania i czy w kuchni nie ofiara. No, ale nic. Teraz to i tak za późno). On twierdzi, że idealny świat nie istniej. Po co więc tracić czas na coś czego nie ma. Szkoda życia na równiutkie układanie spodni kolorami czy wycieranie zlewu za każdym razem, kiedy pojawią się na nim krople. Przecież po to jest, by leciała do niego woda.
Jak tak na nas czasem patrzę, to wierzę. Wierzę nade wszystko, że przeciwieństwa się przyciągają. I może to właśnie na tym polega piękno tego świata.
Sierpień 13th, 2011 |
Posted in Weronika
| Tagged with Czesław Mozil, Eryk, my, psychoterapia, Weronika |