Wrzesień 5th, 2011
Ona ~3
Jest dobrze. Jest nawet lepiej niż mogłam się spodziewać i oby tak zostało. Najpierw było śniadanie i to do łóżka. A później kawa i moje ulubione ciastka zbożowe. Tak. W końcu mogę, to powiedzieć: jestem z siebie/z nas dumna. Po południu byliśmy na spacerze. Zrobiłam chyba z milion kilometrów. Już nawet wyobrażam sobie te zakwasy jutro rano, ale jeśli tak dalej pójdzie nawet one nie będą w stanie zepsuć mi humoru.
Na jutro zaplanowaliśmy maraton filmowy. Oczywiście co dokładnie będziemy oglądać jeszcze nie wiemy – jak zwykle nie możemy się w tej kwestii dogadać. Dlatego pewnie znów postawimy na jakieś komedie i filmy akcji.
Szkoda, że już wrzesień. Wakacje po raz kolejny minęły zdecydowanie za szybko. Pocieszające jest to, że za rok będą następne. Mniej optymistyczne – że przed nami zima. A tej nie znoszę. I to bardzo. Szczególnie, gdy trzeba wyjść z domu, a za oknem metr tego białego i -20. Nie wspomnę już o podróżny pociągiem. Raz zresztą tak z Erykiem utknęliśmy. Pamiętam jak dziś. Jechaliśmy akurat z Bydgoszczy do Poznania. Gdzieś w połowie trasy pociąg się zatrzymał. Przyszła pani konduktorka i powiedziała, żeby lepiej się ubrać, bo jeśli w ogóle ruszymy to bez ogrzewania. Jak nietrudno się domyśleć nie ruszyliśmy. Ostatecznie, trasę, którą normalnie robimy w około 3 godziny jechaliśmy 6
