Sierpień 22nd, 2011
Ona ~2
Podobno rano marudzę jeszcze bardziej. Pytam więc: co to znaczy to „jeszcze bardziej”, że niby „jeszcze bardziej” niż kiedy. I co słyszę: W sumie racja, u Ciebie nie da się bardziej. Tym razem nie wytrzymaliśmy oboje. Nie, nie ze złości. Ze śmiechu nie wytrzymaliśmy. A marudzisz jeszcze bardziej stało się jednym z naszych ulubionych tekstów, pasujących do niemal każdej sytuacji.
Wracając jednak do tego poranka. Naprawdę miałam dobre zamiary. Całe plany nawet miałam. Że wstanę o 8 i że będzie sporo czasu. Na wszystko. Niestety kołdra miała inny pomysł na sobotę i, gdy ja już naprawdę chciałam się zwlec, tak mocno mnie przyciskała, że nie dało rady. Więc się poddałam. A później… Hmm… Później jak zwykle była 10. Odetchnęłam więc z ulgą, że przynajmniej ta jedna rzecz jest w moim życiu stała
A Eryk? Jak zwykle szalał od 6. W ciągu tych czterech godzin zdążył pójść na zakupy, do, jak to mówi nasz znajomy, „Robala” (chodzi oczywiście o Biedronkę), pobiegać i jeszcze 2 godziny pograć. Podziwiam. Choć sama nie wiem za co bardziej– czy za umiejętność wstawania o 6 rano w wolną sobotę czy za zrobienie tylu rzeczy w 4 (przecież tylko) godziny
