Sierpień 19th, 2011
On ~1
Najpierw myślałem, że zwariowała. Że od tego ciągłego porządkowania, w końcu (nareszcie?) pomieszało jej się w głowie. Że niby jak to mamy do siebie pisać. Przecież codziennie ze sobą rozmawiamy. I do tego jeszcze w sieci? Że niby po co i w jakim celu? Przecież ktoś to może zobaczyć. Ba, przeczytać nawet. Kompletna paranoja. Jakoś nigdy nie lubiłem mówić o swoich uczuciach. A teraz niby mam się nimi dzielić z jakąś anonimową, resztą świata? Że niby za jakie grzechy. Weronika jednak, jak zwykle zresztą, wiedziała jak mnie przekonać. Pół szantaż, pół szat i mat. „Musimy coś z tym zrobić” – powiedziała. „I to szybko. Jak nie chcesz pisać, zawsze możemy się umówić na wieczór zwierzeń na kozetce”. O nie, nie – pomyślałem. To już wole to wszystko wypisać. Wypisać z siebie, że tak powiem. No, więc zaczynam.
Cholera z tego wszystkiego zapomniałem się nawet przedstawić. Jestem Eryk. Jest też Weronika i to właśnie dzięki niej tu trafiłem.