Sierpień 13th, 2011
Ona ~1
Podobno na psychoterapię warto pójść tak dla (świętego spokoju i) profilaktycznie przynajmniej raz do roku. Podobno dobra psychoterapia potrafi postawić na nogi nawet najbardziej beznadziejne przypadki. Dlaczego więc nie miałaby pomóc nam?
Jestem Weronika.
Gdzieś w kuchni krząta się też On – Eryk
A to będzie nasz terapio-blog.
Początkowo sprzyjało nam wszystko – nawet imiona. Ich pierwsze litery składają się w wyraz WE, a więc my. Czy może być lepszy znak? Z czasem jednak zaczęły się schody. Nic nie poradzę na to, że jestem pedantką i irytuje mnie nawet krzywo zasłonięta zasłonka. (To trochę jak w piosence Mozila „Pożycie małżeńskie”. Cholera, że też wcześniej nie wpadłam na pomysł żeby sprawdzić czy zasłony równo zasłania i czy w kuchni nie ofiara. No, ale nic. Teraz to i tak za późno). On twierdzi, że idealny świat nie istniej. Po co więc tracić czas na coś czego nie ma. Szkoda życia na równiutkie układanie spodni kolorami czy wycieranie zlewu za każdym razem, kiedy pojawią się na nim krople. Przecież po to jest, by leciała do niego woda.
Jak tak na nas czasem patrzę, to wierzę. Wierzę nade wszystko, że przeciwieństwa się przyciągają. I może to właśnie na tym polega piękno tego świata.
